Kobieta Retro

"To już jest koniec, nie ma już nic..." Pocztówka z Wałbrzycha

Mówili, że to półmaraton górski po asfalcie. I niewiele się pomylili. Górek i podbiegów było pod dostatkiem, widoków podobno też nie brakowało. Podobno. Słowo-klucz. Niestety, przez późną godzinę startu i męczący upał podczas XIX Toyota Półmaraton Wałbrzych na żadną wartość dodaną nie miałam już siły i ochoty. Dlatego impreza ta mieści się dla mnie w kategorii 3Z: „zbiec, zakończyć i zapomnieć”. Trochę szkoda.

Więcej

Mała, ale wariatka, czyli Rycerzowa i Pinokio na górskim uroczysku

Kiedy tuż przed startem koleżanka z biegowych mareckich ścieżek życzyła mi, by nogi same nie niosły, nie sądziłam, że moje dolne kończyny potraktują to niemal dosłownie. Gdy mąż po 8. kilometrze napisał w troską: jeszcze tylko 2 kilometry wędrówki, a potem uważaj na zbiegach, miałam ochotę 5 km dalej odpisać mu: uważaj na czym?! Tu do zbiegów jeszcze bardzo daleko! A kiedy po wbiegnięciu na metę w Ujsołach mimo zmęczenia nie dowierzałam, że to „już” wiedziałam, że to, czego doświadczam, jest zdecydowanie więcej niż pasją. Z naturą nie wygram, ciągnie mnie na górskie szlaki, i to biegiem!

Więcej

Układanka

Podobno najlepszy półmaraton w Polsce. Mekka biegaczy z całego kraju, impreza, na którą zapisy rozchodzą się w dwie godziny. Na starcie orkiestra dęta, po drodze wspaniali kibice, a na mecie przepyszne jedzenie i wyborne piwo. Czego chcieć więcej?

Więcej

Przychodzi biegaczka do lekarza...

... a lekarka też biegaczka! Naprawdę, tak było właśnie u mnie. Wylądowałam wreszcie w gabinecie z przechodzoną infekcją, która okazała się być m.in. zapaleniem gardła i wyszłam z niego z kompletem zleconych badań. Po co, na co, dlaczego? Przeczytajcie ciekawy tekst Agnieszki z blogu Happen!

Więcej

Siema i SieBiega, czyli kieleckie debiuty Koralików

Kielce. Miasto Scyzoryków, majonezu kieleckiego, Kadzielni i bardzo sympatycznej imprezy biegowej zwanej SieBiega. To właśnie tu na dystansie półmaratońskim zadebiutował mój mąż. I choć zaraz za metą miał ochotę skrócić mnie o głowę co najmniej siedem razy, to i tak wiem, że mu się podobało. Zupełnie jak mnie!

Więcej

Zabiegana jak matka

Praca, dom, zakupy, zabawa z dzieckiem, rachunki do zapłacenia, wakacje w planach i tyle na głowie! Jak w tym wszystkim odnaleźć siebie? Co zrobić, by połączyć przyjemne z pożytecznym, gdy się jest mamą? Moja propozycja od lat brzmi tak samo: zacząć biegać! W końcu matki to z natury najbardziej zabiegane kobiety świata, a z naturą nie warto walczyć.

Więcej

Białystok. Wschód możliwości? Wonder Woman wkracza do akcji

Białystok. Miasto styku kultur (żydowskiej, prawosławnej, tatarskiej i polsko-katolickiej), Żołnierzy Wyklętych, pierwszego dziecka poczętego metodą in vitro, disco polo i esperanto Ludwika Zamenhofa. Według reportażysty i pisarza Marcina Kąckiego, „biała siła, czarna pamięć”. Dla mnie nieodkryta perła Podlasia i gospodarz fantastycznej imprezy biegowej, która przyniosła mi kolejną życiówkę w drodze po koronę.

Więcej

Nie gadżet biegaczkę czyni, ale…

Jaka jest różnica między butami startowymi a treningowymi? Dlaczego warto biegać w odzieży technicznej? Jakiej aplikacji używać, który zegarek wybrać? Czy kolorowe legginsy z wzorem to fajna moda czy obciach? Gdzie trzymać wodę, a gdzie chusteczki i klucze? Opaska czy czapka z daszkiem, saszetka czy opaska na ramię? Jakie słuchawki sprawdzą się podczas treningu? Uwaga, Kobieta Retro zaczyna #MisjęGadżet!

Więcej

Tam twój dom, gdzie serce Twoje. Witajcie w Szczawnicy!

Zielone kartki. To prawie jak zielony listek dla młodych kierowców z małym stażem. Oznaczenie: „uwaga, żółtodziób!” Może i tak, może i to było tylko 6 kilometrów. Na tle 20 km Chyżej Durbaszki, 43 km Wielkiej Prehyby z Mistrzostwami Polski, 64 km Dzikiego Gronia czy 96 (!) km Niepokornego Mnicha to rzeczywiście niewiele. Ale to było moje 6 km szczęścia, trudu, radości i zmęczenia, okraszone ciekawością, czy dam radę i co zobaczę na szczycie. Tak, rację mieli organizatorzy pisząc slogan imprezy: tu naprawdę zaczyna się przygoda!

Więcej

To kiedy maraton?!

Jedni słyszą to pytanie już po pierwszej dobrze przebiegniętej dyszce, inni – dopiero po półmaratonie. Co ciekawe, podobno najczęściej pada ono z ust osób niebiegających i bywa, że ma ironiczny wydźwięk. A ja pytam całkiem serio i przyjaźnie, samą siebie: to kiedy maraton?

Więcej