Kobieta Retro

10 years challenge

Podobno szczęśliwi czasu nie liczą. Ale któż z nas jest szczęśliwy na tyle, by umieć to dostrzec? Obecna od kilku tygodni w mediach społecznościowych zabawa także mnie skłoniła do refleksji. 10 lat. Tyleż radości, co i smutków. Miłość, rozczarowanie, ból, duma i cała paleta innych uczuć i doświadczeń. Dziś wiem, jestem prawie pewna, czego chcę w życiu, a jeszcze bardziej - czego nie chcę. Kochany pamiętniczku, chcę ci powiedzieć...

 

 

2009
Jeszcze dziennikarka i producentka radiowa, współautorka w serwisie kulturalnym, zwariowana ciocia ukochanych siostrzeńców, zabiegana bardziej w przenośni niż w praktyce studentka kursu scenariuszowego w pięknym mieście Krakowie. O kilka kilogramów żywej wagi za dużo. W ruchu prostownica, w szafie duch rewolucji dopiero nadciąga. Gadulstwo i ilość pomysłów na minutę tyle samo osób wokoło przyciąga, co odpycha. Naiwna życiowo, odróżniająca co prawda brutto od netto, ale i zdecydowanie za bardzo ufająca ludziom, zwłaszcza na kanwie zawodowej. Priorytety: na pierwszym miejscu praca, choć niekoniecznie w mediach, czytanie książek i chodzenie do kina oraz francuskie rożki z jabłkiem i kawa z mlekiem w każdej ilości. Miłość? Znaleziona na dachu blokowiska na warszawskim Służewiu, wymaga pielęgnacji i specjalnego dozoru. Marzenia? Chyba wreszcie się odważę...

 

 

2019
Spod brwi o nareszcie dobrym kształcie dużo bardziej niż kiedyś ironiczne spojrzenie. Coraz częściej zadaję sobie pytanie: dokąd zmierza świat, w którym większą wartość ma liczba obserwujących na Instagramie niż kręgosłup moralny i tak zwane autorytety. Biegam, by nie zwariować, namawiając do tego również inne kobiety, zwłaszcza matki. Zawodowo marketerka i organizatorka imprez nie tylko sportowych. Po godzinach piszę bloga, czytam i kminię, jak dobrze wychować dzieci ucząc je, że warto być przyzwoitym, ale też trzeba walczyć o swoje. Priorytety: zdrowie, małżeństwo, rodzina i pasja. Oraz kawa z mlekiem w każdej ilości. Znam swoją wartość, już nie wstydzę się swojej inteligencji, wyglądu i poglądów. Mam marzenia i nie zawaham się ich użyć. A kiedy jest mi źle... wyciągam "Opium w rosole", by sobie przypomnieć, że...


 ...tak naprawdę, to tym właśnie koniecznie trzeba się przejmować. Tą jedną sprawą... Miłością. - Od tego ona jest, żeby się nią przejmować. - Właśnie czasami nawet... można sobie ewentualnie... troszeczkę popłakać*.

 

 

* "Opium w rosole", Małgorzata Musierowicz, wyd. Akapit Press, 1985 r.