Kobieta Retro

Ciecierzyca – nowa królowa mojego stołu

Dlaczego nikt mi dotąd nie powiedział, jakie to pyszne?! Niniejszym ogłaszam ciecierzycę wiosenną królową mojego stołu. Za czerwony dywan niech posłużą towarzyszące jej pomidory suszone – jak mniemam – w słońcu, zaś za królewskie proporce – listki rukoli i roszponki. Częstujcie się!

Królowa jest tylko jedna, to wiadomo. U mnie dotąd była nią… pizza. Serio. Kiedy nie było pomysłu na obiad, na stole lądował drożdżowy placek z pomidorowym sosem i licznymi dodatkami. Ale że nareszcie przypomniała sobie o nas wiosna, a słońce prowokuje, by energię zgromadzoną w nadprogramowych fałdkach przekuć w działanie, to działam… w kuchni. I szukam nowych smaków.

Jednym z nich jest dla mnie ciecierzyca. Bogate źródło żelaza i magnezu, witamin z grupy B, błonnika i białka – co nie jest bez znaczenia w diecie nawet amatorskiego jak ja sportowca. Podobno obniża również ciśnienie krwi i poziom „złego” cholesterolu. Jednym z nielicznych jej minusów jest to, że może powodować wzdęcia i gazy, jak to warzywa strączkowe. Ale od takich historii, jak wiadomo, ratuje umiar w spożywaniu ;-), a z tego, co czytałam, nieco zneutralizować to mogą zioła i przyprawy: ciecierzyca świetnie komponuje się smakowo z rozmarynem i tymiankiem, gałką muszkatołową, kolendrą i kurkumą.

Przygodę z ciecierzycą rozpoczęłam od fantastycznej sałatki z przekazywanego „z ust do ust” przepisu od siostry:

- szklanka ugotowanej w lekko osolonej wodzie ciecierzycy (dałam całą zawartość słoika 400 ml),

- pomidory suszone (ja użyłam tych z zalewy z ziołami prowansalskimi – około połowy słoika),

- połowy kostki sera feta i całej dużej kulki mozzarelli – fetę pokruszyłam, a mozzarellę pokroiłam w kostkę,

- mix sałat z roszponką (dodatkowo garść rukoli, którą miałam w lodówce),

- następnym razem dodam tu jeszcze uprażone na sucho nasiona słonecznika.

Reeety, jakie to było pyszne! Dodam, że korzystając z podpowiedzi koleżanki z grupy biegowej, pierwszy raz spożytkowałam również tzw. aquafabę, czyli wodę z ciecierzycy. Ubiłam ją na pianę i dodałam domowo ukręcone moim zdychającym już ponad 6-letnim blenderem masło orzechowe (niesolone orzechy arachidowe, odrobina oleju, miód naturalny). Nie mówię, że są jakoś oszałamiająco pyszne, ale na pewno warte uwagi, bo to miła odmiana od tej tablicy Mendelejewa w niebieskich pudełkach dostępnych w sklepach. Pokombinuję jeszcze trochę z recepturą, dopracuję – może następnym razem nawet męża do nich przekonam ;-)

fot. Pixabay

Zatem, mili państwo, tej wiosny przyjaźnimy się z ciecierzycą. Jeśli macie swoje sprawdzone przepisy na dania z tym wyjątkowym warzywem, chętnie przygarnę.

Aaaa, jeszcze jedno! Podobno ciecierzycę namacza się przez ok. 10-12 godzin w wodzie z łyżeczką sody (o czym niestety zapomniałam) i gotuje przez ok. 1,5 godziny, czasem nawet wymieniając wodę, by pozbyć się zanieczyszczeń. Cóż, pierwsze koty za płoty. Następnym razem będzie nie tylko pyszna, ale i dobrze ugotowana.