Kobieta Retro

Pełnia moich możliwości

Wielozadaniowość to szkodliwy szczególnie dla kobiet mit, aby się rozwijać trzeba robić coś ponad dotychczasowy poziom, telefon komórkowy w zasięgu wzroku to samo zło, a znalezienie sensu swoich działań i pomoc innym skutecznie wpływa nie tylko na wyniki biznesowe, ale ogólnie na jakość pracy. Takie oto mądrości wyczytałam w książce „Pełnia Twoich możliwości” – najlepszej od czasów mojej ulubionej serii Punkty Przełomowe. Książce, której o mały włos nie kupiłabym przez… pewną celebrytkę.

Jak zapewne wielu ludzi na świecie, mam bardzo przekorną naturę. Jeśli większość idzie w prawo, ja zrobię krok w lewo, jeśli vox populi mówi „NIE”, ja powiem „TAK”. Po przeżyciu ze sobą samą ponad 30 lat przestałam z tym walczyć, zamiast tego słuchając intuicji. A ta szepnęła mi, żeby jednak zerknąć do książki tak szeroko reklamowanej w blogerskich kręgach.

Do jej zakupu ostatecznie przekonał mnie Bartek Olszewski znany jako Warszawski Biegacz i to jemu powinnam najbardziej podziękować. Widząc posty sponsorowane z turkusową okładką u innych blogerów, traktowałam to jako dobrze zakrojoną kampanię z tzw. influencerami. A biegacz jest dla biegaczki jakimś tam wyznacznikiem. Zatem skoro on mówił, że warto, postanowiłam zaryzykować – i nie żałuję, wręcz przeciwnie. Dlaczego jednak Wam o tym tak szczegółowo piszę? By pokazać, że nawet jako osoba tyle lat zajmująca się marketingiem, komunikacją i strategią nie pozostaję obojętna na reklamę, jednak musi to być reklama serwowana mi w bardzo umiejętny sposób. Od lat powtarzam, że choć żyjemy w świecie bez autorytetów, to tzw. liderów opinii słuchamy aż za często. A jeśli chodzi o marketingowe wsparcie sprzedaży, to dla mnie „rządzi” marketing rekomendacji i storytelling.

Przechodząc zaś do samej książki „Pełnia Twoich możliwości”, to muszę przyznać, że choć ma charakter poradnikowy, miejscami wprost nie mogłam się od niej oderwać. Jest naprawdę nieźle napisana i zredagowana, choć nie to zrobiło na mnie największe wrażenie. Otóż, jej autorzy – Brad Stulberg i Steve Magness – pisali o sprawach z pozoru bardzo oczywistych, a tymczasem odsłaniali ich całkiem nowe oblicze, podpierając to nie tylko własnym, bogatym doświadczeniem, ale także rozmowami z wartościowymi ludźmi i nierzadko najnowszymi badaniami naukowymi.

I tak, dzięki nim dowiedziałam się m.in., że wielozadaniowość, z której podobno tak słyną kobiety jest nie ułatwieniem, lecz swoistym batem na nas same. Dlaczego? Odsyłam do książki. Wytłumaczenie znajdziecie zarówno w podrozdziale temu poświęconym, ale także przy okazji przybliżenia sylwetki pewnego wybitnego profesora, który swoim sposobem bycia pokazuje, że warto być skupionym na jednej, niezbędnej nam w danej chwili rzeczy bądź sprawie zamiast pozwolić na gonitwę myśli wielu rozpraszaczom. A do nich należy, jakże by inaczej, telefon komórkowy z dostępem do internetu, czyli dobrodziejstwo i zarazem przekleństwo naszych czasów. Co zrobić, by zerwać się ze smyczy social mediów i cywilizacji nadinformacji? Rozwiązanie wbrew pozorom jest bardzo proste: sięgnijcie do książki.

Zależy Wam na wynikach sportowych, chcielibyście popracować nad swoją efektywnością w pracy? Zdrzemnijcie się, wyjdźcie na spacer albo spotkajcie się ze znajomymi. Dziwne propozycje? Tylko z pozoru. Im dalej zagłębiałam się w lekturę „Pełni Twoich możliwości”, tym więcej kolorowych karteczek do zaznaczenia ważnych treści pojawiało się na jej stronach. Ale najbardziej zdumiewający jest dla mnie fakt, że choć bardzo powoli wcielam w życie porady Stulberga, Magnessa i ich rozmówców, to one naprawdę… działają. Są skuteczne w swej prostocie i w tym, jak bardzo odnoszą się do znajomości natury ludzkiej, naszego mózgu, naszych uczuć i instynktów. Książkę przeczytałam w sumie w kilkanaście dni, wyłącznie w środkach lokomocji. Po zakończeniu lektury najpierw wzięłam głęboki oddech, by „przetrawić” (prawie) wszystko, co w niej znalazłam, co było o tyle proste i przyjemne, że niektóre fakty były mi znane. Następnie w myślach wykonałam część ćwiczeń, a teraz… zrobiłam sobie przerwę na zdecydowanie inny gatunek czytelniczy, by mózg odpoczął i po małym odświeżeniu „Pełni Twoich możliwości” jak najlepiej zareagował na wcielanie w życie wskazówek w niej zawartych. Bo że przysłuży się to mojemu życiu zawodowemu, treningom i zdrowiu, a nawet życiu rodzinnemu – co do tego nie mam żadnych wątpliwości.

A w kolejce czeka inna polecana pozycja z tego obszaru: „Fenomen poranka”. Jestem jej ciekawa jako sowa-wyjadaczka, która przez lata na samą myśl o pobudce przed 6 zgrzytała zębami, że pozwolę sobie na tak sympatyczny eufemizm. Ale sowa dorobiła się piskląt i o porze wstawania czasem ma w gnieździe najmniej do powiedzenia. Co na to Hal Elrod, autor „Fenomenu poranka”? Nie omieszkam odpowiedzieć na to pytanie już wkrótce.

Tymczasem puszczam w świat dobrą nowinę: jeśli chcesz zmienić coś w swoim życiu nie wydając więcej niż 40 zł, kup, przeczytaj i wciel w życie „Pełnię Twoich możliwości”. Może nie zmienisz się od razu w milionera czy gwiazdę wybranej przez siebie dziedziny, ale jest spora szansa, że odzyskasz kontrolę nad swoim życiem i na nowo ustalisz listę priorytetów. Ja po ostatnim spotkaniu z Saszą Załuską i czerwonymi pająkami mam dokładnie taki plan.