Kobieta Retro

Co Kobieta Retro robi co roku o tej samej porze?

Lubicie dzień swoich urodzin? Ja lubię. Nie tylko z powodu życzeń, miłych słów, prezentów i słodkości, ale także dlatego, że wzbudza we mnie refleksję, co ciekawego wydarzyło się w moim życiu w danym roku; snuję też pewne plany na kolejny rok. A ponieważ jest to dla mnie tak ważny dzień, postanowiłam zacząć go dokumentować. W jaki sposób? Fotografiami.

Uczciwie przyznaję, że niekiedy lekko naginam czasoprzestrzeń i zdjęcia robimy kilka dni wcześniej lub później, po dniu urodzin. Lecz idea pozostaje ta sama. Mąż fotografuje mnie niejako z okazji „zakończenia” kolejnego roku życia. Z czego się tu cieszyć? – może zapytać część z Was. Z upływającego czasu i kolejnych, choćby i mimicznych zmarszczek? Domyślam się, że dla niektórych kobiet może to być powód do zmartwień.

Ale ja nie z tych. Wolę z uśmiechem patrzeć w przyszłość i wyciągać wnioski z przeszłości niż zadręczać się tym, że mam coraz więcej lat i kiedyś będę stara. Bo będę i nic tego nie zmieni. Na razie jednak cieszę się tym, co jest, tym, jak wyglądam i czego doświadczam w życiu. Na twarzy bowiem, a zwłaszcza w oczach, widać bardzo dobrze, co człowiekowi w duszy gra. I właśnie to chcę utrwalić, udokumentować.

 

Pierwowzorem było zdjęcie, które powstało z okazji moich trzydziestych urodzin, o tyle charakterystycznych, że przypadły na koniec szóstego miesiąca ciąży z Igorem. To był dla mnie dość trudny i ważny czas z różnych względów. Trzydzieste urodziny sporo też w moim życiu zmieniły. To właśnie wtedy puściła swego rodzaju tama: przestałam ukrywać się z moimi uczuciami i refleksjami na temat świata i ludzi, przestałam dbać bardziej o innych niż o siebie, jak to bywało do tej pory. Zdałam też sobie sprawę z tego, że po pierwsze z każdym kolejnym rokiem zaczynam samą siebie bardziej lubić i dobrze czuć się we własnym towarzystwie, a po drugie – że nikt za mnie nie życia nie przeżyje i nie weźmie odpowiedzialności za moje wybory, dlatego też nie ma prawa wchodzić z buciorami w moje życie. Wydawałoby się: oczywistość, niemniej ja do niej dochodziłam prawie 30 lat ;-). Na szczęście w myśleniu tym udaje mi się wytrwać po dziś dzień i mimo że nie wszystkim spotykanym przeze mnie ludziom podoba się taka postawa, to ja czuję się bardziej uczciwa – wobec siebie i innych.

 

Wracając zaś do zdjęć, to namawiam Was: spróbujcie tej zabawy. Fotografujcie się co roku w okolicach swoich urodzin, rocznicy ślubu bądź pierwszej randki czy też innego ważnego wydarzenia. Wracajcie potem do tych zdjęć dostrzegając, jak zmieniają się Wasza twarz i spojrzenie. Uwierzcie mi, powiedzenie „oczy są zwierciadłem duszy” nie wzięło się znikąd.

Powodzenia!

 

PS. Zdjęcia – począwszy od góry – pochodzą z lat: 2014 („wanted”), 2015 (z lewej) i 2016 (z prawej) oraz z 2017. Autorem wszystkich (łącznie z postprodukcją) jest Paweł Paciorek.