Kobieta Retro

Co łączy Beskid Śląski, stringi i rekord Guinnessa?

Podobno do pewnych rzeczy i spraw trzeba dojrzeć. Na przykład do czytania biografii, bycia asertywnym i noszenia ubrań z koronki. Wygląda na to, że tuż przed kolejnymi urodzinami mogę odhaczyć wszystkie trzy z powyższych punktów. A koronką zachwyciłam się ponownie za sprawą naszej urlopowej wizyty w Koniakowie.

O małej beskidzkiej wsi Koniaków zrobiło się głośno kilkanaście lat temu, za sprawą swego rodzaju skandalu. Jedna z pań koronczarek wpadła bowiem na pomysł, by rozszerzyć asortyment wyrobów o… stringi. Nie spodobało się to wielu osobom, były lamenty, odsądzanie od czci i wiary, ale summa summarum afera bardzo pomogła pracowitym kobietom. Heklowanie – bo tak nazywa się szydełkowanie w gwarze śląskiej – przyniosło im popularność oraz… zamówienia, i to z całego świata. Jak niesie wieść nie tylko gminna, panie koronczarki pracowały już dla papieża Jana Pawła II, prezydenta USA J. Kennedy’ego, królowej angielskiej Elżbiety II, Beyonce i Britney Spears oraz najsłynniejszych projektantów mody, na czele z Christianem Diorem, pojawiły się nawet na pokazach Victoria's Secret. W tym roku z kolei koniakowskie dobra były na ustach uczestników marcowego paryskiego Fashion Week. A to wszystko za sprawą ślubnej kreacji zaprojektowanej przez Rei Kawakubo z domu mody  Comme de Garcon, do której koronki heklowało aż 40 koronczarek.

O historii samej koronki i jej bardzo zdolnych twórczyń możecie poczytać choćby tutaj:

http://www.koronkakoniakowska.pl/koronki-koniakowskie.html

Mieliśmy więc szczęście, że przy okazji naszego noclegu w Koniakowie (uwierzcie mi, to nie był przypadek, że nocleg zarezerwowałam właśnie tam) trafiliśmy na Wystawę Największej Koronki Koniakowskiej, która odbywała się w połowie sierpnia.

Zatem teraz i Wy możecie się przekonać, jak wygląda zaliczana do rekordów Guinnessa (od 2013 roku) największa i najpiękniejsza koronka oraz inne misternie wykonane dzieła mistrzyń heklowania.

Największa Koronka Koniakowska Świata to:

- 5 m średnicy

- 5 koronczarek – Marta Haratyk i jej córki: Danuta Krasowska, Renata Krasowska, Mariola Legierska oraz przyjaciółka Urszula Rybka,

- 5 miesięcy pracy,

- 50 km nici, tzw. kremowego kordonku,

- 5 kg wagi

- i 8 tys. motywów układających się w 20 rzędów.

Inicjatorką i pomysłodawczynią bicia rekordu była Lucyna Ligocka-Kohut z Gminnego Ośrodka Kultury w Istebnej. Warto dodać, że w 2017 roku tradycja tworzenia koronek koniakowskich została zgłoszona na listę Niematerialnego Dziedzictwa Narodowego UNESCO.

Co prawda ja na razie jako pamiątkę z Koniakowa przywiozłam jedynie stringi i malutką serwetkę w prezencie dla Oli, ale to nie oznacza końca przygody z tamtejszymi koronkami.

Obrusu nie kupię, bokserek dla męża też nie mam w planach, ale chodzi mi po głowie już od dawna suknia z przepięknym trenem. Jak tylko na horyzoncie pojawi się nareszcie okazja do jej uszycia i założenia, swoje kroki natychmiast skieruję do Koronkowa-Koniakowa. Co i Wam szczerze polecam.

 

PS. A tak prezentuje się Koniaków i Beskidy z podwórka domku, w którym nocowaliśmy.